Zostałam nominowana przez: http://cecilia-zayn.blogspot.com/ Bardzo dziękuję :3
Pytania:
1. Czy lubisz Gerarda Pique?
2.Ulubiony owoc?
3. Ulubione warzywo?
4. Czy sądzisz,że zespół One Direction się rozpadnie?
5.Ulubiony kanał telewizyjny?
6. Czy masz chłopaka/dziewczynę?
7. Najbardziej wzruszający film jaki widziałeś?
8. Jesteś osobą wierzącą?
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
10. Lubisz czytać książki?
11. Najlepszy prezent jaki dostałeś?
Odpowiedzi:
1. Nie mam pojęcia. Pierwszy raz słyszę o kimś takim więc ciężko mi stwierdzić czy go lubię czy nie.
2. Kiwi i truskawki
3. Lubię wszystkie warzywa. To podstawowy element w moim jadłospisie
4. Nie mam pojęcia. Twórczość One direction jest mi obca.
5. Animal Planet
6. Od kilku miesięcy jestem singlem. Aktualnie nie mam nikogo na oku
7. Hmm..ciężkie pytanie, chyba ,,Jutro idziemy do kina".I oczywiście końcówka ,,Sali samobójców".
8. Nie. Jestem ateistką i to nie dlatego, że Andy jest ateistą. Przestałam wierzyć w Boga jużdwa lata temu czyli wcześniej niż zaczęłam słuchać BVB
9. Polski i oczywiście zajęcpia artystyczne ;)
10. Nie tylko lubię. Kocham ;) Szczególnie przepadam za fantastyką i romansami paranormalnymi.
11. Chyba to to, że posiadam takich cudownych przyjaciół :3.
Nominuję: 1. cecilia-zayn.blogspot.com
2. thisissempiternal-bmth.blogspot.com
3. http://little-things-from-the-notebook.blogspot.com/
4.http://wretchedanddivinelove.blogspot.com/
5. przypadek-czyprzeznaczenie.blogspot.com
6. lost-in-all-bvb.blogspot.com
7. sport-aktywnosc-lifestyle.blogspot.com
8. intheendblackveilbrides.blogspot.com
Pytania:
1.Ulubiony zespół?
2. Jesteś osobą tolerancyjną?
3. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
4. Ulubiona książka?
5. Masz jakieś zwierzęta?
6. Co jest dla Ciebie największą inspiracją?
7. Wymarzone miejsce na wakacje?
8. Ulubiony przedmiot?
9. Co chcesz robić w przyszłości?
10. Twoje największe marzenie?
11. Ulubione miejsce do pisania?
piątek, 7 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Rozdział 14
~~ANDY~~
Pierwszy raz od bardzo dawna
obudziłem się naprawdę szczęśliwy i wopoczęty. Może to z powodu tak udanego
wieczoru albo dlatego, że moja ukochana zgodziła się ze mną zamieszkać? Nie da
się znaleźć jednego powodu. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 4. Wczoraj
poszliśmy spać bardzo późno chyba gdzieś o 12 lub 1 bo tak dobrze nam się rozmawiało.
Podczas gdy Regina zwiedzała swój nowy dom, ja zacząłęm przygotowywać kolację. W
sumie nic specjalnego bo tylko zwykłe lasagne z sosem pomidorowym i dużą
ilością sera. Nie jestem wybitnym kucharzem dlatego troszeczkę obawiałem się
reakcji dziewczyny. A może mnie wyśmieje? Jednak nic takiego się nie stało.
Regina była zachwycona i z chęcia rzuciła się by mi pomóc. Przyjemnie było
patrzeć na jej szczupłe dłonie sprawnie operujące nożem aby pokroić pomidory. Pomyślałem
sobie, że bardzo bym chciał codziennie przygotowywać z nią wspólne posiłki. Nakryliśmy
do stołu na tarasie bo mimo, że to prawie połowa listopada to pogoda wyjątkowo
nas rozpieszczała. Wieczór spędziliśmy rozmawiając, śmiejąc się, i jedząc przygotowaną
lasagne. Regina jest niesamowitą dziewczyną. Mądra, czuła, delikatna,
wyrozumiała..świetnie potrafi wysłuchać, doradzić i zrozumieć. Mimo, że znamy
się kilka miesięcy wydaje mi się, że znam ją całe życie. Zaczyna mi się jeszcze
bardziej podobać. Uśmiałem się, kiedy opowiadałą mi co wyczyniali Ash z CC’m w
Empiku. Regina nie była wcześniej fanką BVB, i poprosiła mnie czy moglibyśmy
obejrzeć jakiś koncert bo jest bardzo ciekawa. Zgodziłem się, chociaż bardzo nie lubię
oglądać siebie na filmach, i w taki oto sposób resztę wieczoru spędziliśmy popijając
czerwone wino i oglądając koncert. Dziewczyna przytuliła się do mnie i oparła
glowę na moim ramieniu. Cudowne chwile przerwał nam niestety deszcz ale to
wcale nie popsuło nam humoru. Wręcz przeciwnie. Zmokliśmy, w pośpiechu
zabierając komputer i talerze z tarasu i razem udaliśmy się do łazienki, żeby
się wysuszyć. Nie obeszło się bez małej, czułej kłótni zakończonej zgodą i
czułymi pocałunkami. Uśmiechnąłęm się na wspomnienie cudownej chwili, wstałem z
łóźka i udałem się w stronę łazienki.
~~~~~~~~~~
Włożyłem płytę do odtwarzacza
i rozpocząłem przygotowywanie śniadania. Chciałem przyrządzić coś wyjątkowego,
żeby jeszcze troszeczkę ją porozpieszczać. Jednak po przejrzeniu zawartości
lodówki, moja pewność siebie gdzieś zniknęła. Postanowiłem zrobić zwyczajną
jajecznicę na tostach i do tego mocną kawę. Chciałem zaskoczyć swoją dziewczynę
śniadaniem do łóżka ale chcąc sprawdzić
czy jeszcze śpi- odkryłem, że niestety zamknęła się na klucz. Odrobinę
żałowałem, że dałem jej taką możliwość. Kończyłem przygotowania i ustawiając
talerze na stole, włączyłem ekspres do kawy. Piosenka ,,Helena” skończyła się
by ustąpić miejsca mojej ulubionej ,,Scream!”. Skarciłem się w duchu ponieważ
zorientowałem się, że jest za glośno i mogę ją obudzić. Wściekły na siebie
rzuciłem się do wieży i wtedy właśnie dobiegł mnie delikatny, lekko zaspany
głos. Odwróciłem się. Regina stała w progu, uśmiechnięta, pół rozebrana,
zakryta jedynie krzywo zapiętą koszulą z opadającymi na twarz czarnymi włosami
i jak gdyby nigdy nic śpiewała. Nie wiem czemu
tak na mnie działa. Kiedy
zobaczyłą jak się w nią wgapiam przestała i
uśmiechnęła się leciutko.
-Nie umiem śpiewać. Nie wiem
po co próbowałam. Ale to moja ulubiona piosenka. Nie mogłam się powstrzymać. A
tak na marginesie. Dzień Dobry- przywitała się, podchodząc do mnie i całując na
powitanie w policzek
-Nie wymyślaj. Jak się spało w
nowym miejscu?-spytałem wtulając się w jej pachnące ciało
-Całkiem nieźle. Wyrazy
uznania dla tego który wybierał łóżko. Bardzo wygodne.-uśmiechnęła się
-Masz moją koszulę?
-Tak. Bardzo przepraszam. Nie
powinnam grzebać w Twojej szafie..było mi zimno i to dlatego.. pościeliłam Ci
też łóżko.. przepraszam, już ją oddaję- zaczęła się plątać
-Nie oddawaj. Ładnie Ci w
niej. Naprawdę-odparłem łapiąc ją za nadgarstki i przysuwając do ust jakby
chcąc ogrzać jej zimne dłonie swoim oddechem- pożyczyłaś też mój żel pod
prysznic, prawda?
-Tak-wyszeptała skruszona-
Mogę Ci odkupić. Nie miałam własnego, ja tylko pożyczyłam..
-Rozumiem. Siadaj,
przygotowałem śniadanie. Może mało wykwintne bo tylko jajecznica ale mówiłaś,
że jesteś wegetarianką..Mam nadzieję, że nie weganką..
-Nie. Na szczęscie-roześmiała
się patrząc, jak nakładam jej na talerz.
-Jake z Ashem zaraz wpadną
żeby pomóc w przeprowadzce.- powiedziałem stawiając przed nią talerz z
jajecznicą- CC odsypia, a Jinxx pomaga dzisiaj Sammi w zakładzie i nie może
wpaść.
-W jakim zakładzie?
-Fotograficznym. Sammi ma
własny zakład-wyjaśniłem. Nie zdziwiłem się, że nie pyta o Sammi, pewnie
chłopcy już jej powiedzieli.
-Aha. Smacznego-odparła i
zajęła się swoim talerzem. Patrzyłem jak w skupieniu je, delektując się każdym,
nawet najmniejszym kęsem. Jak prawdziwa arystokratka. Ruch delikatnych dłoni
sprawnie posługujących się nożem i widelcem.
-Naleję kawy-oznajmiła kiedy
skonczyła i podziękowała.
-W porządku.-odparłem. Sięgała po filiżankę kiedy przytuliłem ją od
tyłu, opierając ręce na jej biodrach i całując w szyję. Uśmiechnęła się tylko.
Wdychałem delikatny zapach jej skóry a moje ręce powoli powędrowały do krzywo
zapiętych guzików koszuli.
-Andy przestań..-powiedziała,
próbując się uwolnić-chłopcy tu zaraz przyjadą...-próbowała mnie przekonać
-Myślisz, że oni nie widzieli
zakochanych?-odparłem i wtedy zauważyłem rządek drobnych blizn ciągnących się
od nadgarstka aż do łokcia jej ręki którą probowała mnie odciągnąć. Złapałem
jej rękę i podciągnąłęm rękaw aby dokładniej zobaczyć. Zobaczyć czy nie ma tego
więcej.
-Co ty robisz?! Zostaw! Puść!-
krzykneła i gwałtownie wyrwała mi rękę, którą dokładnie zawinęła za dużym
rękawem
-Nic nie powiesz?-spytałem
grobowym głosem
-Nie ma o czym. Kocham Cię ale
jeszcze nie mogę Ci powiedzieć wszystkiego o mnie. To jest za trudne. Powiem Ci
w swoim czasie, dobrze?-spytała wtulając twarz w moją klatkę piersiową
-Dobrze. Ja się tylko
martwię..
-Nie bój się. Nic złego się
nie stanie..Z wyjątkiem tego, że nie masz już z kim spać..-wyszczerzyła się
-Co?-nie zrozumiałem i byłem
rozkojarzony nagłą zmianą tematu
-Femme dzisiaj spała ze mną. I
nadal śpi. Na moim łóżku. Nie masz już towarzystwa.-uśmiechnęła się i cmoknęła
mnie żartobliwie
-Jakoś ją przekupię. A cały
ranek zastanawiałem się gdzie się podziała a tu taka niespodzianka... Chodź,
zaplotę Ci warkocz zanim pojedziemy, co ty na to?-uwielbiałem jej długe do
pasa, czarne włosy.
-Jestem za-uśmiechneła się i
usiadła na krześle. I na takim właśnie niemęskim zajęciu zastali mnie Ash z
Jake’m
~~~~~~~~
-Lodówka zostaje?
-Gdzie to zapakować?
-To też jest Twoje?
-To z kuchni czy łazienki?
Spakowanie rzeczy mojej
dziewczyny zajeło nam prawie cztery godziny czasu. Miała bardzo dużo książek,
figurek, świeczek i innych bibelotów które skutecznie utrudniały nam pracę. Jednak
większość- a może i wszystkie meble a także telewizor, żelazko i mikrofalówka
należały do właścicielki mieszkania. Każdy dostał do spakowania jeden pokój to
znaczy: Jake- salon, Ash-kuchnię, Regina-łazienkę a ja dostałem sypialnię. Ze
zdziwieniem przeglądałem zawartość jej szafy. Dwie bluzy i sweterek, cztery
T-shirty, dwie sukienki, dwie pary spodni, trochę bielizny. Zupełnie nie jak
garderoba dziewczyny. Już ja miałem więcej ubrań. Nawet CC miał więcej ubrań od
niej. Dopiero teraz do mnie dotarło,że moja ukochana jest biedna. Czemu mi o
tym nie powiedziała? Zastanawiałem się czego jeszcze się dowiem. Spakowałem do
pudeł wszystkie ubrania, pościel, kilka ręczników z szafy, dwie porzucone
książki, lalkę z czarnymi włosami , poduszki, koc i wyciagnięty spod łóżka
pamiętnik. Chłopakom też sprawnie poszło. Znieśliśmy pudła do samochodu Asha a
ona w tym czasie poszła podpisać odmowę i oddać klucze. Już nie były jej
potrzebne. Miała teraz mnie i to ja teraz obiecałem sobie, że będę się nią opiekował.
~~~~~~
-Chcesz coś zjeść?-krzyknąłem
-Nie dzięki. Nie jestem głodna
-A mogę Ci pomóc?
-Chodź!
Regina była w trakcie
ustawiania książek na półkach. Ja obiecałem, że wbiję gwożdzie, żeby mogła
sobie powiesić obrazy i wieszaki. Poszło nam dosyć sprawnie, chociaż cały czas
się wygłupiliśmy. Poustawialiśmy książki, powiesiliśmy i poskładaliśmy ubrania,
urządziliśmy łazienkę. Po godzinie ciężkiej pracy zmęczeni padliśmy na łóżko
-Na pewno nie chcesz nic
jeść?-spytałem i poczułem jak coś twardego wbija mi się w plecy. Wygrzebałem
spod koca, grubą, dosyć małego formatu książeczkę w czarnej skórzanej oprawie. Po
chwili zorientowałem się, że to album na zdjęcia. Zaintrygowany nowym odryciem
przerzuciłem kilka pierwszych stron. Gdzieś w połowie albumu natrafiłem na
bardzo interesujący okaz. Szczęśliwa blondynka z włosami zaplecionymi w dwa
warkocze w wieku może na oko 16 z kobietą, bardzo do niej podobną tyle, że
starszą. W dziewczynce rozpoznałem Reginę, pozostawało tylko pytanie kim jest
tajemnicza kobieta? Obie były roześmiane i obejmowały się jak serdeczne
przyjaciółki. Może to jej mama?
-Nie. Teraz rozkoszuję się
swoim nowym pokojem. Podoba Ci się?-nie zwróciła uwagi na to co robię tylko
leżała, wpatrując się w sufit.
-Głupie pytanie. Pewnie, że mi
się podoba-pocałowałem ją.-A kto to jest? Twoja mama?-podsuąłęm jej album aby
mogła dokładniej zobaczyć
-Tak-odparła , a w jej oczach
pojawiły się łzy
-Przepraszam...Nie powinienem
bez Twojej zgody oglądać tych zdjęć. Nie chcę żebyś płakała..
-Nie masz za co przepraszać.
Obiecuję, że w swoim czasie dowiesz się wszystkiego. Jednak na razie ani Ty ani
tym bardziej ja nie jesteśmy na to gotowi. Ale obiecuję, że Ci
powiem.-powiedziała ocierając twarz- Co będziemy robić póżniej jak już
odpoczniemy, panie Biersacku?- szybko zmieniła temat.Wyraźnie chciała, żeby to
zdanie zabrzmiało lekko i dowcipnie.
-Skoro nie jesteś głodna to
możemy pójść się zabawić. Do klubu. Ale bez chłopaków. Tylko Ty i
ja-rozmarzyłem sie
-Jasne! Za pięć minut będę
gotowa!-krzyknęła szybko zrywając się z łóżka i biegnąc do szafy w poszukiwaniu
ubrań.
~~AMY~~
Siedziałam w kącie, wbita w
miękką kanapę i usiłowałam doprowadzić swoją twarz do porządku. Ciężko jest
pozbyć się rozmazanego tuszu kiedy nie posiada się husteczek i lusterka. Usiłowałam
się uspokoić i znaleźć jakieś rozsądne wyjście z tej okropnej sytuacji. Mój mąż
wraca dopiero w przyszłym tygodniu, a ja nie mam możliwości dostania się do
własnego mieszkania ani chociażby pieniędzy na hotel. Zamknęłam oczy i zrobiłam
parę głębokich wdechów, żeby przestać płakać i się uspokoić. Postanowiłam
intensywnie mysleć i zająć się czymś, żeby nie rozmyślać o tym, że przed chwilą
mnie okradli. Zaczęłam uważnie rozglądąc się po sali chociaż najbardziej
przykuła moją uwagę tańczącąca nieopodal para. Bardzo wysoki chłopak i jego
dziewczyna sporo od niego niższa i anorektycznie chuda, z długimi do pasa
czarnymi lśniącymi włosami. Sprawiali wrażenie tak zajętych sobą, że cały klub,
ludzie i muzyka mogliby nie istnieć. Gość wydał mi się znajomy, ale niestety
mimo, że bardzo się starałam nie mogłam sobie przypomnieć gdzie wcześniej go
widziałam. Nie mam pojęcia czy zorientowali się, że ich obserwuję. Po dwóćh
kolejnych piosenkach czarnowłosy przytulił się do anorektyczki i powiedział jej
coś na ucho. Ona stojąc dalej, sztywno jak manekin, tylko pokiwała głową i ku
mojemu zdziwieniu zaczęła zmierzać w kierunku mojego stolika. Chłopak w tym
czasie gdzieś zniknął.
-Wolne?-zapytała, niesamowicie
miękkim i przyjaznym głosem
-Oczywiście-odparłam
zdziwiona, że nie przyszła tu , żeby mnie okrzyczeć, że podglądam ją i jej
ukochanego
-Jestem Regina. A Ty? Wydajesz
mi się znajoma?-spytała, wyciągając do mnie dłoń
-Jestem Amy...-zaczęłam
-Wiem! Amy Lee! Wokalistka
Ev...
-Tak . Jestem wokalistką
Evanescence-tym razem to ja nie dałam jej dokończyć
-O matko! Nie mogę uwierzyć,
że Cię spotkałam i, że z Tobą gadam! To niesamowite!-krzyknęła uradowana
-I co z tego?- odparłam i ku
swojemu zdziwieniu się rozpłakałam
~~ANDY~~
Kiedy wróciłem do klubu
zauważyłam, że Regina siedzi z jakąś nieznajomą kobietą która, ku mojemu
zdziwieniu płakała. Regina miała na nią niesamowity wpływ, uspokajała ją i
delikatnie i bardzo spokojnie ją pocieszała. Zacząłem się zastanawiać czemu
zmarnowała taki dar i nie została przedszkolanką ani opiekunką do dzieci. Po
czasie, który wydawał się wiecznością dziewczyna uspokoiła się, przedstawiła i
okazało się-ku zdziwieniu Reginy- że ja i Amy się znamy. Jak mamy się nie znać
skoro nagrywaliśmy w tym samym studiu? Lee jest moją dobrą znajomą, koleżanką,
która często podrzuca nam fajne pomysły i oczywiście wokalistką Evanescence. Jeszcze
nie udało nam się zaplanować wspólnej trasy Black Veil Brides z Evanescence ale
to nic straconego. Znamy się już parę lat i można powiedzieć, że zawodowo
przyjaźnimy. Chciałem jeszcze trochę poplotkować, spytać nad czym teraz pracują
ale ważniejsze było dlaczego płakała. Regina wiedziała, że Amy, nie uspokoiła
się jeszcze na dobre więc sama opowiedziała mi, że wokalistka została
okradziona, że nie ma pieniędzy, dowodu ani kluczy do mieszkania a jej mąż
wraca dopiero w przyszłym tygodniu. Jako jedyny trzeźwo myślący w tej sytuacji
postanowiłem, że zadzwonimy na policję a potem Amy przyjedzie do nas. Na
początku, Lee zdecydowanie odmawiała tłumacząc, że nie będzie się nam zwalać na
głowę. Nie wiedziałem jak ją przekonać więc kolejny raz z pomocą przyszła mi
moja dziewczyna. Po wizycie w klubowej toalecie wokalistka z wahaniem przystała na mój plan. Wyszliśmy
na zewnątrz i od razu zamachałem na taksówkę. Podczas jazdy zadzwoniliśmy na
policję. Przyjęli zeznanie, zabezpieczą komórkę, jedyna kwestia to to, że
poszkodowana musi się stawić następnego dnia na komisariacie. Regina obiecała
jej towarzyszyć. Pogoda się popsuła i zaczął lać deszcz, my jednak nie
zwróciliśmy na to uwagi.
~~~~~~
-Co teraz zrobimy?- spytałem
stojąc w kuchni razem ze swoją ukochaną. Amy oglądała z zainteresowaniem nasz
salon, więc mieliśmy chwilkę na naradę.
-Przygotujemy kolację, zjemy,
pościelę jej w mojej sypialni a rano zadzwonię do jej męża. Wszystko się ułoży
-Jak dobrze, że Ty tak trzeźwo
myślisz. Bez Ciebie bym się załamał. Chyba Ci się oświadczę- powiedziałem i
pocałowałem ją w czoło
-Nie przesadzaj! Jest tylko
jeden problem-roześmiała się
-Jaki?
-Znowu musisz mi odstąpić
swoje łóżko-zachichotała
-Ehh. Ja to mam życie-odparłem,
przyciągnąłem ją do siebie i namiętnie pocałowałem. Gdyby nie grupka podpitych
facetów wtedy jej nie zaczepiła najprawdopodobniej nie zwróciłbym na nią uwagi.
Mógłbym minąć i nie zauważyć jej na ulicy. A jest wyjątkowa. Nie wyobrażam
sobie bez niej życia. Najpierw Olka teraz Amy.. Ciekawe jakie jeszcze
niespodzianki przyniesie nam los-pomyślałem i wtuliłem twarz w jej pachnące
włosy. Nawet nie zauważyłem, że jesteśmy obserwowani z nieukrywanym
wzruszeniem.
CDN.
~~~~
Ostatni rozdział na moich feriach :c Mam nadzieję, że Wy dopiero rozpoczynacie ferie? Rozdział miał się pojawić wcześniej. Wprost kocham niespodziewane wyjazdy do miejsc z brakiem laptopa i internetu -.- Nikt nie określił się w jakie dni chcecie żeby pojawiały się rozdziały. Miałam naprawdę ciężki dylemat :c A więc uwaga! Rozdziały będą się pojawiać CO TYDZIEŃ W SOBOTY. Najprawdopodobniej rano gdzieś do godziny 12 a jeśli nie to w okolicach 15 :) Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Podnoszą mnie na duchu i aż chce się pisać :) Pragnę zadedykować ten rozdział mojej najukochańszej, najwspanialszej przyjaciółce Karolinie :) Dziękuję, Ci że we wszystkim mnie wspierasz i, że jesteś przy mnie we wszystkich trudnych chwilach ;))) Ostatnio zafascynowałam się zespołem Evanescence dlatego w opowiadaniu pojawia się Amy :3 Napisałam rozdział z perspektywy Andyego-miał to być jednorazowy eksperyment ale spodobało mi się :) No to do soboty :3
I parę ciekawostek o Andym :3
* Uwielbia zwierzęta, zwłaszcza koty
* Jego ulubionym zespołem jest Alkaline Trio
* Wychowywał się w katolickiej rodzinie ale kiedy dorósł przestał wierzyć w Boga
*Jego ulubioną postacią komiksową jest batman
*Podobno sam sobie ścina włosy
* W szkole był prześladowany, jego historię opowiada piosenka ,,Knives and pens"
*Pisze wiersze ( O.O)
*Jest uzależniony od palenia papierosów :3
To kto następny? Ashley? :3
wtorek, 28 stycznia 2014
Rozdział 13
Przez całą noc nie zmrużyłam oka. Najpierw sąsiedzi za ścianą urządzili sobie awanturę a kiedy skończyli, studentka na górze rozpoczęła imprezowanie z przyjaciółmi.Wreszcie kiedy wszystko ucichło (a było już po 3) przypomniałam sobie, że nie uiściłam zaległych opłat za mieszkanie. Czyli pozostała wyprowadzka. Gdzie?Do brata? Nie. Przecież on studiuje, ledwo wiąże koniec z końcem i okrucieństwem byłoby, żeby musiał utrzymywać jeszcze starszą siostrę. Zresztą co powiedzieliby jego znajomi?Sama chciałam to teraz mam.Jednak bycie dorosłym i odpowiedzialnym nie jest takie proste i przyjemne jak mogłoby się wydawać. Przewróciłam się na drugi bok, przykryłam głowę poduszką i mimo woli zaczęłam myśleć a Andy’m. Co teraz robi? Spokojnie śpi, nie martwiąc się niczym, siedzi z chłopakami i coś oglądają czym może też nie może spać i myśli o mnie? Ta ostatnia myśl wydała mi się okropnie głupia i absurdalna. A jeśli śpi to czy towarzyszy mu ta tajemnicza Juliet? Po której stronie łóżka śpi? Przytula się do niego czy nie? A może to dlatego, że została u niego na kolacji i z powodu braku autobusu powrotnego zaproponował jej nocleg? Zrobiło mi się niedobrze i łzy napłynęły mi do oczu. Delikatnie dotknęłam palcami serduszka wiszącego na łańcuszku na mojej szyi. ,,Kiedyś podaruję je komuś wyjątkowemu” przypominają mi się jego słowa.. Dlaczego nie dostała go Juliet? Przecież to ona jest jego dziewczyną. A ja? Dlaczego to ja dostałam ten wisiorek? Dlaczego traktował mnie jak swoją dziewczynę? Powinien chyba bardziej jak przyjaciółkę a przyjaciółek się nie całuje na oczach wszystkich i nie przygotowuje romantycznych kolacji. Czemu Ash ani Christian nic mi nie powiedzieli? Wszyscy mnie okłamują? Mocniej zawinęłam się w kołdrę i usiłowałam zasnąć.
~~~~~~~~
Obudził mnie natarczywy dzwonek do drzwi. Przez chwilę kiedy jeszcze dokładnie analizowałam gdzie jestem i usiłowałam się całkowicie obudzić pomyślałam, że to napewno Andy przyszedł do mnie, żeby z samego rana wyjaśnić całą sprawę Juliet i nakrzyczeć na mnie, że grzebałam w jego rzeczach. Jednak po chwili zrozumiałam, że to napewno właścicielka mieszkania dobija się do mnie żeby upomnieć się o pieniądze i po usłyszeniu wyjaśnień wywalić mnie, pozbawiając dachu nad głową. Wiedziałam, że nadszedł dzień ,,Sądu ostatecznego”więc bardzo powoli wstałam i nie narzucając niczego na siebie poszłam otworzyć.
-Dzień dobry!-przywitała mnie skrzekliwie –Do wczoraj czekałam na pieniążki ale cóż...Jakoś do mnie nie dotarły..I co teraz będzie?-spytała z udawanym smutkiem i popatrzyła mi w oczy.
-Ja wiem i naprawdę mi przykro ale nie mogę Pani zapłacić...Nie mam tyle pieniędzy...Wiem, że ma Pani przeze mnie problemy ale...
-Dziewczyno, nie tłumacz się, bo obie dobrze wiemy, że i tak byś nie zapłaciła. Jesteś młoda i głupia..Nie potrafisz się ustawić w życiu...No cóż..należy tylko współczuć. Masz tydzień na zabranie swoich rzeczy. Znalazłam już kogoś na Twoje miejsce i chcą się tutaj jak najszybciej wprowadzić. Tydzień! Pamiętaj. Miłego dnia-odwróciła się i opuściła moje lokum. Zamknęłam za nią drzwi, siadłam na podłodze, podciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam płakać. Nie wiem jak długo tak siedziałam..Myślałam o Andy’m i wyrzucałam mu, że niby tak bardzo mnie kocha a nie ma go przy mnie kiedy najbardziej tego potrzebuję. Byłam zmęczona i bezradna. Czułam się jak głupia gówniara, która za dużo sobie wyobraża. Zastanawiałam się czy nie zakonczyć swojej nędznej wędrówki przez życie kiedy ponownie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ignorując fakt, że jestem w króttkich spodenkach i staniku dźwignęłam się z podłogi by otworzyć. Nie zdążyłam zareagować bo do mieszkania wpadł roześmiany Ash a zaraz za nim Christian w podobnym nastroju.
-Już się tłumaczę-powiedział niezdarnie całując mnie w policzek i usiłując skupić uwagę na mojej twarzy. –Płakałaś?-bardziej stwierdził niż spytał.
-Nie, tak, to znaczy..oj później Wam powiem-zbyłam go przytulając się na powitanie do Christiana
-W porzo. Wpadliśmy bo jedziemy do centrum a Ty jesteś taka fajna kobitka i pomyśleliśmy, że może pojedziesz z nami? Co? Dobry pomysł?- ukazał rządek białych zębów
-Oj weź nie daj się prosić!-CC puścił do mnie oczko
-A właściwie czemu nie? Tylko pójdę się ogarnę. Poczekacie?
-Jasne tylko daj nam coś do picia. Cokolwiek.
-Poszukajcie w lodówce. Tam powinien być sok i resztka piwa. Weźcie sobie co chcecie.-powiedziałam i zamknęłam się w sypialni poszukując ubrań a potem poszłąm do łązienki, żeby zrobić lekki makijaż i wziąść prysznic. Ubrałam się w wygodne ciuchy: i poszłam dołączyć do chłopaków.
~~~~~~~~~~
-Idziemy tutaj!-CC pomachał ręką w kierunku Empik-u i zaraz pociągnął mnie za sobą. –Co Wy na to, żeby trochę się powygłupiać?-spytał tracając Asha w ramię.
-Ty cały czas się wydurniasz, więc nie wiem po co pytasz nas o pozwolenie. I tak zrobisz co uważasz za stosowne- wzruszył ramionami
-Oj Ash nie bądź taki sztywny. Później postawię Ci piwo i pójdziemy do tego baru gdzie pracuje ta ładna kelnerka która tak bardzo Ci się podoba..-CC usiłował go pocieszyć i roześmiał się, widząc rumieńce na twarzy kumpla.
-To Wy kłóćcie się dalej a ja w tym czasie się rozejrzę, okej?-spytałam zmęczona ich żartami, jednak żaden nie zareagował.
Obejrzałam kryminały, romansidła, horrory jakieś bestsellery i nie znalazłam nic wartego uwagi.
-Chodźcie tutaj!-krzyknął do nas Ashley zwijając się ze śmiechu i pomachał do nas ręką.
-Co znalazłeś, że się tak cieszysz?-spytał CC podchodząc do niego i zabierając mu z ręki książkę –O! ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ulubiona książka Andy’ego-roześmiał się –Ale sądzę, że to nietrafiony prezent dla niego bo pewnie ma już własny egzemplarz.Przykro mi słoneczko.
-Myslałem raczej o Tobie. Ale dochodzę do wniosku, że jednak to będzie dla Ciebie lepsze- odparł wręczając mu małą, różową książeczkę z półki z literaturą dla dzieci.
-,,Jak zostać księżniczką”Dzięki Ash ale wszyscy wiemy, że jednak chciałbym zostać jednorożcem- odparł waląc go w plecy.
-Kupcie mi to.-odezwałam się machając im przed nosami książką ,,Naprawdę skuteczne odchudzanie”
-Kategorycznie odmawiam skarbie. Tobie jest bardziej potrzebne coś o przytyciu bo bez odchudzania wyglądasz jak szkielet obciągnięty skórą. –stwierdził
-Oh. Przymknij się-mruknęłam odkładając egzemplarz na półkę.
-Chodźmy coś zjeść. Umieram z głodu-odezwał się CC, więc pospiesznie opuściliśmy sklep nic nie kupując.
~~~~~~~~
-Czemu płakałaś?-zaczął perkusista. Siedzieliśmy w barze przy plastikowym stoliku i spożywaliśmy gotowe dania z mikrofalówki. Ash wyraźnie stracił apetyt kiedy okazało się, że jego obiekt westchnień zmienił pracę. Nic się nie odzywał tylko z zacięciem na twarzy grzebał widelcem w rozmiękłych frytkach.
-Mam do Was pełne zaufanie ale mimo wszystko przysięgnijcie, że nikomu o tym nie powiecie.
-Możesz na nas polegać-odparł CC patrząc ze wstrętem na Ashleya
-Kim jest Juliet? Czemu Andy ma jej zdjęcia i czemu ją całował?
-Ehhh...to bardzo ciężka historia . Nie wiem czy powinienem..-zawachał się -Oni się poznali jakieś cztery lata temu i zakochali w sobie prawie od razu. Jednak po roku czasu Juliet z esłodkiej dziewczynki zamieniła się w diabła. Cały czas łaziła za Andym, nie pozwalała mu na nic a zerwać nie chciała i nawet kiedy Andy próbował to ona to ignorowała. Przykleiła się do jego pieniędzy i świadomość, że może je stracić odebrała jej zdolność logicznego myślenia. Może on ją kiedyś kochał ale ona za bardzo go zraniła i już kompletnie nic ich nie łączy. On jest okropnie biedny i bardzo przeżywa.. Była jego pierwszą miłością ale jak widać była to miłość jednostronna.
-A czy ktoś z Was jeszcze ma dziewczynę?-spytałam zszokowana tym co usyszałam
-Dobre pytanie. Ja nie mam aktualnie ale mam najlepszą przyjaciółkę- Sandrę, Ash jak widać stracił swój obiekt zainteresowania, Jake nie ma dziewczyny, Andy to wiesz, a Jinxx ma narzeczoną-Sammi. Musicie się poznać. Ona jest taka urocza i napewno się zaprzyjaźnicie. Może być trochę zazdrosna bo do tej pory była sama i jedyną dziewczyną w BVB ale trudno. Przyzwyczai się. Ja odpowiedziałem na pytania a teraz Twoja kolej. Dlaczego płakałaś?
-Bo straciłam mieszkanie i nie mam dachu nad głową i tydzień na spakowanie swoich rzeczy..-wyrzuciłam jednym tchem Ale CC nie zdązył odpowiedzieć bo rozdzwoniła się moja komórka. Sięgnełam do plecaka po telefon.
-Cześć skarbie! Możesz do mnie wpaść? Mam dla Ciebie niespodziankę-miał niesamowicie radosny i podniecony głos.
-A co to za niespodzianka? Teraz mam wpadać? Jestem z Ashem i Christianem w centrum ale w porządku, podwiozą mnie. Do zobaczenia. Za godzinkę będę.-rozłączyłam się.
-Dokończymy tę rozmowę jutro, dobrze?-spytałam Christiana a ten tylko pokiwał głową.
-Ash rusz się! Trzeba podwieźć Reginę do Andy’ego-krzyknął
-Już! Nie spinaj się tak. Nie warto marnować życia dla takiej kelnerki. Przemyślałem to i wiecie co? Jedyne co miała fajne to cycki-odparł podając mi płaszcz.
~~~~~~~~
-Jeszcze chwilka. Nie podglądaj-słyszę jego głos i czuję oplatające mnie ramiona. Andy bał się, żebym nie podglądała więc zawiązał mi chusteczkę na oczach i teraz mnie prowadzi.
-Oh, Andy a ja już chcę wiedzieć co to za niespodzianka!-udaję zdenerwowaną
-Już sekundka tylko wejdziemy po schodach. Teraz uważaj. Stopień..-ostrzegł mnie. Czułam dreszczyk emocji, bo przecież jeszcze nigdy nie byłam na górze. Co to za niespodzianka? Andy szybciej bo już nie wytrzymam! Usłyszałam jak kluczem otwiera jakieś dzrzwi, zapala światło i po chwili zwraca się do mnie odwiązując mi chustkę z oczu.
-Teraz zobaczysz czy Ci się spodoba. Mam nadzieję, że tak bo bardzo się starałem. To znaczy staraliśmy bo chłopcy też mi troszkę pomogli ale większość zrobiłem ja. Proszę. Niespodzianka!
-Mam już otworzyć oczy?- spytałam bo mimo że mogłam już wszystko zobaczyć, troszeczkę się bałam więc dlatego zamknęłam oczy.
-Jasne
Powoli otworzyłam oczy i ze zdumieniem stwierdziłam, że znajduję się w średniej wielkości pokoju. Dwie ściany pomalowane na jasny fiolet, dwie pozostałe na czarno. Wyposażenie: dwie duże szafy z ciemnego drewna, taka sama komoda ,szafka przy ogromnym łóżku z rzeżbioną poręczą i jeszcze sporych rozmiarów biblioteczka z kilkoma książkami. Wszystko utrzymane w kolorach:czarnym, fioletowym i czerwonym. Pod ścianą mały stolik a zaraz koło niego toaletka z ogromnym lustrem w rzeźbionej ramie. Do tego przyjemny czarny dywan łaskoczący w stopy. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu długie, proste ciemne zasłony.
-Ale Andy o co cho...-nie zdążyłam dokończyć bo chłopak rozsunął zasłony i okazało się, że przy pokoju jest również balkon.
-Zapraszam-uśmiechnął się a ja podeszłam by zobaczyć co jeszcze mnie czeka. Białe płytki, poręcz w kwiatowy wzór i kilka skrzynek z czerwonymi różami. Idealny widok na ogród i wymarzone miejsce do spokojnej lektury z daleka od wszystkich.
-Co to ma znaczyć?-zaczęłam ale znowu mi przerwał
-Nie widziałaś jeszcze wszystkiego-otworzył kolejne drzwi i gestem zaprosił mnie do środka.
Łazienka. Kolorystyka: czarno-błękitna. Ogromna wanna, umywalka na białej komodzie, masa szafek i półeczek.
-I jak Ci się podoba?-spytał przytulając mnie mocno i patrząc wyczekująco na wyraz mojej twarzy
-Ale co to ma znaczyć?
-To jest Twój pokój. Miałem Ci zaproponować już wcześniej. Zamieszkaj ze mną. Jesteś kobietą mojego życia.-wypalił
-Oh! Chyba żartujesz?!Oczywiście! Kocham Cię. Tak bardzo Ci dziękuję- rzuciłam się mu na szyję a on tylko się uśmiechnął. –Dziękuję-powtórzyłam i bardzo długo i namiętnie pocałowałam go w usta.
-Więc masz do dyspozycji cały dom i oczywiście tą sypialnię, możesz robić bałagan, masz własny balkon i łazienkę bo wiem, że kobiety cenią prywatność i własny klucz do pokoju. Teraz to jest nasz wspólny dom. Mam tylko prośbę, żebyś czasem coś ugotowała i posprzątała .
Oj wiesz co ma m na myśli- powiedział kiedy wreszcie się od siebie oderwaliśmy
-Wiem. Ratujesz mi życie, kochanie bo właśnie dzisiaj straciłam dach nad głową. –uśmiechnęłam się odgarniając mu włosy z twarzy.
-Uśmiechnij się. Jutro pojedziemy po Twoje rzeczy, ok? Wszystko będzie dobrze.-cmoknął mnie w nos- A tymczasem musisz jeszcze kogoś poznać. Poczekaj, zaraz wracam- wyszedł z pokoju i usłyszałam jak zbiega ze schodów. Kogo jeszcze mam poznać? Może kogoś z rodziny? Albo przyjaciół? Po chwili wrócił do pokoju z szerokim uśmiechem niosąc coś puszystego na rękach.
Kiedy podszedł bliżej zauważyłam że puszysta kulka oddycha ,porusza się niespokojnie i ma olbrzymie zielone oczy. To kot!
-Poznaj Femme. Opowiadałem Ci o niej. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie. Co malutka? Chcesz poznać Reginę?-zwrócił się do kota a po chwili delikatnie mi go podał
-Cześć śliczna. To co? Będziemy teraz dwie baby i będziemy denerwować Andyego, prawda?-spytałam kotkę która wygodnie rozciągnęła się w moich ramionach. Szczęśliwa wtuliłam twarz w jej mięciutkie czarno-białe futerko a Andy obserwował nas ze śmiechem.
~~~~~~~~~~~
Zawaliłam :( Siedziałam nad tym rozdziałem prawie 2 godziny a i tak wydaje mi się za słodki :( Obiecuję, że w najliższym czasie nastąpi jakaś kłótnia :) To już przedostatni rozdział napisany na feriach :( Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. I tutaj mam do Was pytanie. W jaki dzień tygodnia najbardziej chcielibyście, żeby pojawiały się nowe rozdziały? Będę je dodawać co tydzień ale zastanawiam się nad dniem i zasięgam Waszej porady :) Piszcie :)
BARDZO, BARDZO WAM DZIĘKUJĘ <3 1000 WYŚWIETLEŃ :) JESTEŚCIE NAPRAWDĘ KOCHANI I NIEZMIERNIE MOTYWUJECIE MNIE DO DALSZEGO PISANIA :) JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ :) NAWET NIE PRZYPUSZCZAŁAM, ŻE AŻ TAK SPODOBA WAM SIĘ MOJE OPOWIADANIE :) JEST MI NIEZMIERNIE MIŁO :)
I JESZCZE JEDNA DOBRA WIADOMOŚĆ: 30 LAT KOŃCZY DZIŚ ASHLEY PURDY :)Z TEJ OKAZJI ŻYCZĘ MU DUŻO ZDROWIA, POMYŚLNOŚCI, WIĘCEJ SZALONYCH POMYSŁÓW I KOCHANEJ DZIEWCZYNY (A MOŻE NIE XD)
A MOŻE CHCIELIBYŚCIE JAKIŚ SPAMIK ZE ZDJĘCIAMI LUB JAKIEŚ CIEKAWOSTKI O CHŁOPAKACH? PISZCIE :)
.
~~~~~~~~
Obudził mnie natarczywy dzwonek do drzwi. Przez chwilę kiedy jeszcze dokładnie analizowałam gdzie jestem i usiłowałam się całkowicie obudzić pomyślałam, że to napewno Andy przyszedł do mnie, żeby z samego rana wyjaśnić całą sprawę Juliet i nakrzyczeć na mnie, że grzebałam w jego rzeczach. Jednak po chwili zrozumiałam, że to napewno właścicielka mieszkania dobija się do mnie żeby upomnieć się o pieniądze i po usłyszeniu wyjaśnień wywalić mnie, pozbawiając dachu nad głową. Wiedziałam, że nadszedł dzień ,,Sądu ostatecznego”więc bardzo powoli wstałam i nie narzucając niczego na siebie poszłam otworzyć.
-Dzień dobry!-przywitała mnie skrzekliwie –Do wczoraj czekałam na pieniążki ale cóż...Jakoś do mnie nie dotarły..I co teraz będzie?-spytała z udawanym smutkiem i popatrzyła mi w oczy.
-Ja wiem i naprawdę mi przykro ale nie mogę Pani zapłacić...Nie mam tyle pieniędzy...Wiem, że ma Pani przeze mnie problemy ale...
-Dziewczyno, nie tłumacz się, bo obie dobrze wiemy, że i tak byś nie zapłaciła. Jesteś młoda i głupia..Nie potrafisz się ustawić w życiu...No cóż..należy tylko współczuć. Masz tydzień na zabranie swoich rzeczy. Znalazłam już kogoś na Twoje miejsce i chcą się tutaj jak najszybciej wprowadzić. Tydzień! Pamiętaj. Miłego dnia-odwróciła się i opuściła moje lokum. Zamknęłam za nią drzwi, siadłam na podłodze, podciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam płakać. Nie wiem jak długo tak siedziałam..Myślałam o Andy’m i wyrzucałam mu, że niby tak bardzo mnie kocha a nie ma go przy mnie kiedy najbardziej tego potrzebuję. Byłam zmęczona i bezradna. Czułam się jak głupia gówniara, która za dużo sobie wyobraża. Zastanawiałam się czy nie zakonczyć swojej nędznej wędrówki przez życie kiedy ponownie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ignorując fakt, że jestem w króttkich spodenkach i staniku dźwignęłam się z podłogi by otworzyć. Nie zdążyłam zareagować bo do mieszkania wpadł roześmiany Ash a zaraz za nim Christian w podobnym nastroju.
-Już się tłumaczę-powiedział niezdarnie całując mnie w policzek i usiłując skupić uwagę na mojej twarzy. –Płakałaś?-bardziej stwierdził niż spytał.
-Nie, tak, to znaczy..oj później Wam powiem-zbyłam go przytulając się na powitanie do Christiana
-W porzo. Wpadliśmy bo jedziemy do centrum a Ty jesteś taka fajna kobitka i pomyśleliśmy, że może pojedziesz z nami? Co? Dobry pomysł?- ukazał rządek białych zębów
-Oj weź nie daj się prosić!-CC puścił do mnie oczko
-A właściwie czemu nie? Tylko pójdę się ogarnę. Poczekacie?
-Jasne tylko daj nam coś do picia. Cokolwiek.
-Poszukajcie w lodówce. Tam powinien być sok i resztka piwa. Weźcie sobie co chcecie.-powiedziałam i zamknęłam się w sypialni poszukując ubrań a potem poszłąm do łązienki, żeby zrobić lekki makijaż i wziąść prysznic. Ubrałam się w wygodne ciuchy: i poszłam dołączyć do chłopaków.
~~~~~~~~~~
-Idziemy tutaj!-CC pomachał ręką w kierunku Empik-u i zaraz pociągnął mnie za sobą. –Co Wy na to, żeby trochę się powygłupiać?-spytał tracając Asha w ramię.
-Ty cały czas się wydurniasz, więc nie wiem po co pytasz nas o pozwolenie. I tak zrobisz co uważasz za stosowne- wzruszył ramionami
-Oj Ash nie bądź taki sztywny. Później postawię Ci piwo i pójdziemy do tego baru gdzie pracuje ta ładna kelnerka która tak bardzo Ci się podoba..-CC usiłował go pocieszyć i roześmiał się, widząc rumieńce na twarzy kumpla.
-To Wy kłóćcie się dalej a ja w tym czasie się rozejrzę, okej?-spytałam zmęczona ich żartami, jednak żaden nie zareagował.
Obejrzałam kryminały, romansidła, horrory jakieś bestsellery i nie znalazłam nic wartego uwagi.
-Chodźcie tutaj!-krzyknął do nas Ashley zwijając się ze śmiechu i pomachał do nas ręką.
-Co znalazłeś, że się tak cieszysz?-spytał CC podchodząc do niego i zabierając mu z ręki książkę –O! ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ulubiona książka Andy’ego-roześmiał się –Ale sądzę, że to nietrafiony prezent dla niego bo pewnie ma już własny egzemplarz.Przykro mi słoneczko.
-Myslałem raczej o Tobie. Ale dochodzę do wniosku, że jednak to będzie dla Ciebie lepsze- odparł wręczając mu małą, różową książeczkę z półki z literaturą dla dzieci.
-,,Jak zostać księżniczką”Dzięki Ash ale wszyscy wiemy, że jednak chciałbym zostać jednorożcem- odparł waląc go w plecy.
-Kupcie mi to.-odezwałam się machając im przed nosami książką ,,Naprawdę skuteczne odchudzanie”
-Kategorycznie odmawiam skarbie. Tobie jest bardziej potrzebne coś o przytyciu bo bez odchudzania wyglądasz jak szkielet obciągnięty skórą. –stwierdził
-Oh. Przymknij się-mruknęłam odkładając egzemplarz na półkę.
-Chodźmy coś zjeść. Umieram z głodu-odezwał się CC, więc pospiesznie opuściliśmy sklep nic nie kupując.
~~~~~~~~
-Czemu płakałaś?-zaczął perkusista. Siedzieliśmy w barze przy plastikowym stoliku i spożywaliśmy gotowe dania z mikrofalówki. Ash wyraźnie stracił apetyt kiedy okazało się, że jego obiekt westchnień zmienił pracę. Nic się nie odzywał tylko z zacięciem na twarzy grzebał widelcem w rozmiękłych frytkach.
-Mam do Was pełne zaufanie ale mimo wszystko przysięgnijcie, że nikomu o tym nie powiecie.
-Możesz na nas polegać-odparł CC patrząc ze wstrętem na Ashleya
-Kim jest Juliet? Czemu Andy ma jej zdjęcia i czemu ją całował?
-Ehhh...to bardzo ciężka historia . Nie wiem czy powinienem..-zawachał się -Oni się poznali jakieś cztery lata temu i zakochali w sobie prawie od razu. Jednak po roku czasu Juliet z esłodkiej dziewczynki zamieniła się w diabła. Cały czas łaziła za Andym, nie pozwalała mu na nic a zerwać nie chciała i nawet kiedy Andy próbował to ona to ignorowała. Przykleiła się do jego pieniędzy i świadomość, że może je stracić odebrała jej zdolność logicznego myślenia. Może on ją kiedyś kochał ale ona za bardzo go zraniła i już kompletnie nic ich nie łączy. On jest okropnie biedny i bardzo przeżywa.. Była jego pierwszą miłością ale jak widać była to miłość jednostronna.
-A czy ktoś z Was jeszcze ma dziewczynę?-spytałam zszokowana tym co usyszałam
-Dobre pytanie. Ja nie mam aktualnie ale mam najlepszą przyjaciółkę- Sandrę, Ash jak widać stracił swój obiekt zainteresowania, Jake nie ma dziewczyny, Andy to wiesz, a Jinxx ma narzeczoną-Sammi. Musicie się poznać. Ona jest taka urocza i napewno się zaprzyjaźnicie. Może być trochę zazdrosna bo do tej pory była sama i jedyną dziewczyną w BVB ale trudno. Przyzwyczai się. Ja odpowiedziałem na pytania a teraz Twoja kolej. Dlaczego płakałaś?
-Bo straciłam mieszkanie i nie mam dachu nad głową i tydzień na spakowanie swoich rzeczy..-wyrzuciłam jednym tchem Ale CC nie zdązył odpowiedzieć bo rozdzwoniła się moja komórka. Sięgnełam do plecaka po telefon.
-Cześć skarbie! Możesz do mnie wpaść? Mam dla Ciebie niespodziankę-miał niesamowicie radosny i podniecony głos.
-A co to za niespodzianka? Teraz mam wpadać? Jestem z Ashem i Christianem w centrum ale w porządku, podwiozą mnie. Do zobaczenia. Za godzinkę będę.-rozłączyłam się.
-Dokończymy tę rozmowę jutro, dobrze?-spytałam Christiana a ten tylko pokiwał głową.
-Ash rusz się! Trzeba podwieźć Reginę do Andy’ego-krzyknął
-Już! Nie spinaj się tak. Nie warto marnować życia dla takiej kelnerki. Przemyślałem to i wiecie co? Jedyne co miała fajne to cycki-odparł podając mi płaszcz.
~~~~~~~~
-Jeszcze chwilka. Nie podglądaj-słyszę jego głos i czuję oplatające mnie ramiona. Andy bał się, żebym nie podglądała więc zawiązał mi chusteczkę na oczach i teraz mnie prowadzi.
-Oh, Andy a ja już chcę wiedzieć co to za niespodzianka!-udaję zdenerwowaną
-Już sekundka tylko wejdziemy po schodach. Teraz uważaj. Stopień..-ostrzegł mnie. Czułam dreszczyk emocji, bo przecież jeszcze nigdy nie byłam na górze. Co to za niespodzianka? Andy szybciej bo już nie wytrzymam! Usłyszałam jak kluczem otwiera jakieś dzrzwi, zapala światło i po chwili zwraca się do mnie odwiązując mi chustkę z oczu.
-Teraz zobaczysz czy Ci się spodoba. Mam nadzieję, że tak bo bardzo się starałem. To znaczy staraliśmy bo chłopcy też mi troszkę pomogli ale większość zrobiłem ja. Proszę. Niespodzianka!
-Mam już otworzyć oczy?- spytałam bo mimo że mogłam już wszystko zobaczyć, troszeczkę się bałam więc dlatego zamknęłam oczy.
-Jasne
Powoli otworzyłam oczy i ze zdumieniem stwierdziłam, że znajduję się w średniej wielkości pokoju. Dwie ściany pomalowane na jasny fiolet, dwie pozostałe na czarno. Wyposażenie: dwie duże szafy z ciemnego drewna, taka sama komoda ,szafka przy ogromnym łóżku z rzeżbioną poręczą i jeszcze sporych rozmiarów biblioteczka z kilkoma książkami. Wszystko utrzymane w kolorach:czarnym, fioletowym i czerwonym. Pod ścianą mały stolik a zaraz koło niego toaletka z ogromnym lustrem w rzeźbionej ramie. Do tego przyjemny czarny dywan łaskoczący w stopy. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu długie, proste ciemne zasłony.
-Ale Andy o co cho...-nie zdążyłam dokończyć bo chłopak rozsunął zasłony i okazało się, że przy pokoju jest również balkon.
-Zapraszam-uśmiechnął się a ja podeszłam by zobaczyć co jeszcze mnie czeka. Białe płytki, poręcz w kwiatowy wzór i kilka skrzynek z czerwonymi różami. Idealny widok na ogród i wymarzone miejsce do spokojnej lektury z daleka od wszystkich.
-Co to ma znaczyć?-zaczęłam ale znowu mi przerwał
-Nie widziałaś jeszcze wszystkiego-otworzył kolejne drzwi i gestem zaprosił mnie do środka.
Łazienka. Kolorystyka: czarno-błękitna. Ogromna wanna, umywalka na białej komodzie, masa szafek i półeczek.
-I jak Ci się podoba?-spytał przytulając mnie mocno i patrząc wyczekująco na wyraz mojej twarzy
-Ale co to ma znaczyć?
-To jest Twój pokój. Miałem Ci zaproponować już wcześniej. Zamieszkaj ze mną. Jesteś kobietą mojego życia.-wypalił
-Oh! Chyba żartujesz?!Oczywiście! Kocham Cię. Tak bardzo Ci dziękuję- rzuciłam się mu na szyję a on tylko się uśmiechnął. –Dziękuję-powtórzyłam i bardzo długo i namiętnie pocałowałam go w usta.
-Więc masz do dyspozycji cały dom i oczywiście tą sypialnię, możesz robić bałagan, masz własny balkon i łazienkę bo wiem, że kobiety cenią prywatność i własny klucz do pokoju. Teraz to jest nasz wspólny dom. Mam tylko prośbę, żebyś czasem coś ugotowała i posprzątała .
Oj wiesz co ma m na myśli- powiedział kiedy wreszcie się od siebie oderwaliśmy
-Wiem. Ratujesz mi życie, kochanie bo właśnie dzisiaj straciłam dach nad głową. –uśmiechnęłam się odgarniając mu włosy z twarzy.
-Uśmiechnij się. Jutro pojedziemy po Twoje rzeczy, ok? Wszystko będzie dobrze.-cmoknął mnie w nos- A tymczasem musisz jeszcze kogoś poznać. Poczekaj, zaraz wracam- wyszedł z pokoju i usłyszałam jak zbiega ze schodów. Kogo jeszcze mam poznać? Może kogoś z rodziny? Albo przyjaciół? Po chwili wrócił do pokoju z szerokim uśmiechem niosąc coś puszystego na rękach.
Kiedy podszedł bliżej zauważyłam że puszysta kulka oddycha ,porusza się niespokojnie i ma olbrzymie zielone oczy. To kot!
-Poznaj Femme. Opowiadałem Ci o niej. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie. Co malutka? Chcesz poznać Reginę?-zwrócił się do kota a po chwili delikatnie mi go podał
-Cześć śliczna. To co? Będziemy teraz dwie baby i będziemy denerwować Andyego, prawda?-spytałam kotkę która wygodnie rozciągnęła się w moich ramionach. Szczęśliwa wtuliłam twarz w jej mięciutkie czarno-białe futerko a Andy obserwował nas ze śmiechem.
~~~~~~~~~~~
Zawaliłam :( Siedziałam nad tym rozdziałem prawie 2 godziny a i tak wydaje mi się za słodki :( Obiecuję, że w najliższym czasie nastąpi jakaś kłótnia :) To już przedostatni rozdział napisany na feriach :( Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. I tutaj mam do Was pytanie. W jaki dzień tygodnia najbardziej chcielibyście, żeby pojawiały się nowe rozdziały? Będę je dodawać co tydzień ale zastanawiam się nad dniem i zasięgam Waszej porady :) Piszcie :)
BARDZO, BARDZO WAM DZIĘKUJĘ <3 1000 WYŚWIETLEŃ :) JESTEŚCIE NAPRAWDĘ KOCHANI I NIEZMIERNIE MOTYWUJECIE MNIE DO DALSZEGO PISANIA :) JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ :) NAWET NIE PRZYPUSZCZAŁAM, ŻE AŻ TAK SPODOBA WAM SIĘ MOJE OPOWIADANIE :) JEST MI NIEZMIERNIE MIŁO :)
I JESZCZE JEDNA DOBRA WIADOMOŚĆ: 30 LAT KOŃCZY DZIŚ ASHLEY PURDY :)Z TEJ OKAZJI ŻYCZĘ MU DUŻO ZDROWIA, POMYŚLNOŚCI, WIĘCEJ SZALONYCH POMYSŁÓW I KOCHANEJ DZIEWCZYNY (A MOŻE NIE XD)
A MOŻE CHCIELIBYŚCIE JAKIŚ SPAMIK ZE ZDJĘCIAMI LUB JAKIEŚ CIEKAWOSTKI O CHŁOPAKACH? PISZCIE :)
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

